<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Młody Żeromski w Warszawie 1886-7">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="12">
<date="1954-12-20">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W sierpniu 1886 roku na Dworcu Terespolskim w Warszawie oglądać można było scenę taką, jak na rysunku Antoniego Uniechowskiego obok. Do stolicy "Kraju Przywiślańskiego" przybył 22-letni młody człowiek, niedoszły maturzysta, kandydat na studenta weterynarii, bo tam przyjmowano i bez matury. Był biedny jak mysz kościelna, zdolny i ambitny. Miał zwyczaj notować co dnia w swym dzienniczku, co przeżył i widział, co czuł i myślał. Obyczajowość lat osiemdziesiątych, ich nastrój, wielka bieda i wielka miłość, bunt przeciw otaczającej niesprawiedliwości i małości, poszukiwanie nowych idei — wszystko to znalazło wierne odbicie w małych, wypełnionych starannym pismem dzienniczkach. Już one same zapewniłyby autorowi miejsce w naszej literaturze. A ileż znajdziemy w nich myśli, obrazów i sytuacji, dobrze znanych z naszych ulubionych książek — bo przeniesiony potem przez autora dzienników do jego późniejszych utworów. Owym młodym pamiętnikarzem był bowiem — Stefan Żeromski. Dzień był przecudowny, pierwszy wiosenny dzień. Rozleniwiające, rozmarzające ciepło, tłoczące się w piersi radością, odwagą, śpiewem, czuciem. Egzaminami zapachniało... Anatomię mieliśmy w prosektorium, w tym trupim zapachu; czapki na bakier, papierosy w zębach, Izmajłow w fartuchu ze skalpelami, szczypcami, sondami, stół sekcyjny. Mówił o krtani, organach głosu... Ścisk ogromny, studentów masa, pchają się jeden drugiemu na głowę. Trafiła mi się wczoraj dzięki Ch. korepetycja... Poszedłem tedy. Odnalazłem wreszcie wskazany nr 39 i mieszkanie właściciela domu p. Klippela. Przeszedłem brudny przedpokój i wprowadzony zostałem przez pewnego rodzaju służącą do salonu. Tam spotkałem się oko w oko z panią domu. Tłustawa jejmość, lat pod 50, nie wiedziała, co zrobić ze swoją i moją osobą, wysłuchała więc mojej tyrady rekomendacyjnej, uśmiechnęła się mętnie, wreszcie pociągnęła mię za sobą do szykowniejszego jeszcze salonu.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
